Reklama
Dzielnicowy – Uniwersalny policjant

Dzielnicowy – Uniwersalny policjant

28 grudnia 2018 Wyłącz przez admin
Zrób coś dla nas i puść to dalej. Z góry wielkie dzięki!
  • 234
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

W 1987 roku amerykanie spełnili swoje marzenia o uniwersalnym policjancie wrzucając na rynek filmowy słynnego RoboCopa. Półhumanoidalny robot miał wszystkie cechy bojowe potrzebne do zwalczania siły żywej na ulicach miasta i ludzkie instynkty zapewnione przez jego człowieczą część. Uzbrojony w broń krótką Auto-9 (filmowa ekspresja) automatyczną wersję Berretty oraz całą sieć elektroniki oczywiście z dostępem do KSIPu i CEPiKu. Pancerz był jego głównym atutem bowiem, żadna popierdułka 9mm nie robiła na nim wrażenia.

źródło: Internet
źródło: czerwonesamochody.com

Rok 1991, Milicja ewoluuje w Policję. Głównym przejawem aktualizacji systemu bezpieczeństwa publicznego jest przemalowanie napisów na Polonezach i Starach. System administracyjny nowomianowanej Policji ulegnie zmianom dopiero za kilka lat, a do tej pory będzie trwał okres przejściowy, a Ci co wczoraj byli w Milicji i ZOMO, po zmianach są Policjantami.

Z perspektywy czasu można powiedzieć, że ten okres przejściowy jakby się nie skończył po 28 latach. Amerykanie w tym czasie niemal wdrożyli Robocopa do służby, my zaś stworzyliśmy funkcjonariusza na miarę naszego budżetu i potrzeb przy czym nie potrzebowaliśmy fantastyki i wielkich filmowych produkcji poza porucznikiem Borewiczem, W11 i kilkoma paradokumentami o Policji.

Dzielnicowy

Będąc na fali porównań amerykańskich możliwości do polskich realiów nie sposób uznać, że polski system bezpieczeństwa publicznego na każdym poziomie władczym, począwszy od kierownika Rewiru, po Ministra SWiA niejako wymusił zuniwersalizowanie się (takie słówko sobie wymyśliłem, bo idealnie pasuje do tekstu) dzielnicowych do poziomu Robocopa z kilkoma wyjątkami. Ten uniwersalizm albo uniwersalność dzielnicowego to prawdziwy fenomen i naprawdę uważam, że cały ten proces powinien być opatentowany. 

Niskie nakłady finansowe na Policję spowodowały proces, który z czasem stał się nawet pewnym naturalnym zachowaniem. Tzn. wszelkie braki sprzętowe uzupełniane są w miarę możliwości z własnych środków, to czego nie da się sfinansować zamieniane jest na zamiennik – taki proces kombinowania by jakość tej służby była minimalna. Z drugiej strony to raczej chęć pełnienia służby mimo wszystko. W sektorze cywilnym za niezpewnienie odpowiednich warunków pracy można się zwolnić, a pracodawca, który wymusza pracę w takich warunkach może zostać ukarany potężną karą finansową ale to u prywaciarza, a służba wymaga poświęceń. 

Szacunek się zdobywa, a nie otrzymuje.

Nawiązując ponownie do czasów uznanych za słusznie minione nie sposób wspomnieć o powszechnym szacunku do dzielnicowego, a jednoczesnych obawach przed jego argumentami. Dziś byśmy powiedzieli, że lokalni watażkowie czuli respekt. Filmowy Robocop zdobył uznanie dzięki swojej wytrzymałości, takiej zupełnie fizycznej. Odporny był na wszelkie strzały co powodowało wielkie obawy w atakujących. Ten sam poziom osiągnął dzielnicowy, o którym krążyły legendy jak to sam jeden ładował do Nysy czy poloneza delikwenta i robił z nim porządek izolując na właściwy czas. Każdy watażka wiedział, że dzielnicowy go znajdzie, nie dziś to jutro wówczas panował spokój w rejonie, a ekscesy były naprawdę sporadyczne.

Do czego to dąży?

Zauważyłem pewien zły nawyk (uwaga: ameryki nie odkryję ale jest to kluczowe). Prawdziwi gliniarze dzielnicowi, którzy niemal przesiąkli swoimi rejonami, a nie jednokrotnie zostawiali w rejonie części odzienia służbowego, dziś dogorywają ze zmęczenia, będąc już raczej elementem boazerii niż fundamentem jednostki. Ci zaś, którzy palili głupa lub migali się od roboty dziś często piastują funkcję by nie powiedzieć urząd.

Naturalnym procesem przesiąkania służbą był proces edukacji oparty na doświadczeniu starszych służbą. Był to wręcz wtórny, a może i właściwy proces szkolenia podstawowego w wersji bojowej, a nie uczelniano-akademicko-szkolnej. Celowo nazywam to uczelniano-akademicko-szkolnym, bo ten system tak właśnie wygląda. Kursanci będąc w Szkole Policji lub Ośrodku Szkolenia jak w Uczelni, studiują niemalże w trybie akademickim jako słuchacze, a nie aktywni studenci, a cały ich proces jest na poziomie szkolnym, bo niektórzy mają problem z zawiązaniem obuwia. Do tego można to zamknąć jednym słowem studenci, którego wypełnieniem jest kilka innych elementów, o których pisał nie będę.

Wracając do kontekstu uniwersalnego policjanta, którym jest dzielnicowy (zwłaszcza na poziomie KPP). Obłożenie zadaniami tej funkcji jest tak duże, że często czynności wykonywane przez dzielnicowych są pozorowane. Nie jest to żaden wytyk w ich stronę, a jedynie spostrzeżenie, że nikt nie jest nadczłowiek. Z ośmiu czy dziesięciu godzin służby nie zrobisz dwóch dób.

Warto wspomnieć co robi dzielnicowy kiedy go nie ma w rejonie:

– siedzi na spotkaniach grup roboczych w procesie niebieskiej karty wśród ludzi, których nie zna, a jego obecność jest wówczas jedynie narzędziowa – bo ma być dzielnicowy – to nic, że często nie wie o co chodzi w danej sytuacji.

– odpisuje na pisma sądów (różnych)

– wykonuje pomoce prawne do wykroczeń, przestępstw i innych dziwnych rzeczy, które nie powinny go dotyczyć,

– przesłuchuje (???)

– rozlicza wykroczenia (???)

– dokonuje sprawdzeń (???)

– sprawdza tabelki (???)

i na koniec – realizuje założenia mapy zagrożeń.

źródło: internet

Zapytacie dlaczego ostatni punkt jest z części gdy nie ma dzielnicowego w rejonie. Otóż tylko głupie pozorowane czynności mogą dać odpowiedź na głupie założenia KMZ.

A gdy jest w rejonie to co robi?

– wykonuje pomoce prawne w tym oględziny, przesłuchania, ustalenia i Bóg wie co jeszcze,

– rozlicza wykroczenia,

– dokonuje sprawdzeń,

– realizuje założenia mapy zagrożeń – ale jak skoro robi to z poziomu komputera? No tak, że musi sprawdzić czy na osiedlu, na którym nikt nie może się szybko poruszać autem, bo są progi zwalniające nikt nie urządza sobie wyścigów, bo takie było zgłoszenie i pani Jadzia siedząca w oknie na czwartym piętrze pilnuje by dzielnicowy się pojawił.

Nie chcę wchodzić w politykę ale chore jest to, że działania służb determinowane są przez głupie pokazowe zagrywki, które nijak nie spełniają swoich założeń w praktyce, chociaż przyznać trzeba, że tabelki się zgadzają… no to chyba jednak założenie działa ale jakie ono było?

Uniwersalizm dzielnicowego to także uczestniczenie w NPP, zatrzymaniach, kontrolach ruchu drogowego i innych równie rozbieżnych działaniach z funkcją dzielnicowego.

Gdzie jest granica uniwersalizmu i jaki powinien być prawdziwy dzielnicowy zarówno w zakresie obowiązków jak i jego zadań?

Zostaw komentarz pod artykułem lub pod linkiem na Facebooku. 


  •  
    234
    Shares
  • 234
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Komentarze z Facebooka