Reklama
Etos, szacunek i honor – czego brakuje policjantom?

Etos, szacunek i honor – czego brakuje policjantom?

30 grudnia 2018 Wyłącz przez admin
Zrób coś dla nas i puść to dalej. Z góry wielkie dzięki!
  • 107
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Pytanie z pozoru banalne, bo w dobie upowszechniania się pojęcia etos kojarzonego obecnie z walutą płatniczą, której powstanie przypisuje się pierwszemu policjantowi obecnych czasów vide VICEministrowi Zielińskiemu nie ujmując obecnemu 01 ale o tym dalej. 

Etos jako pewien zbiór ideałów (źródło: wikipedia) jest ściśle powiązany z zasadami panującymi w zhierarchizowanej umundurowanej, uzbrojonej formacji jaką jest Policja. Nawiązuję do tej hierarchiczności, bo ona też jest elementem dyscypliny zarówno osobistej jak i służbowej. Wszystkie te części tworzą określony model zachowania się funkcjonariuszy ujęty w wielu pismach, których przytaczał nie będę, bo nie o to chodzi.

Przykazania Policjanta Policji Państwowej

Aby wskazać punkt odniesienia przytoczę 14 przykazań Policjanta Policji Państwowej z 1938 roku ustanowionych przez ówczesnego Komendanta Głównego Policji Państwowej:

 14 Przykazań Policjanta:

  1. Honor i Ojczyzna – oto hasła, którymi w życiu Twoim masz się kierować.

  2. Ojczyzna powierzyła Ci broń i oczekuje, że będziesz Jej godny.

  3. Ojczyzna przyznała Ci wyjątkowe prawa. Tych praw nie nadużywaj, gdyż nie są one przywilejem, lecz obowiązkiem, który sumiennie wypełniasz w służbie Narodu.

  4. Przestępstwo jest nieszczęściem. Zachowaj się wobec niego z powagą i ludzkością.

  5. Pomóż temu, kto Twej pomocy potrzebuje i obchodź się ze wszystkimi tak, jak byś chciał, by się z Tobą obchodzono.

  6. Bądź odważny, sumienny, ostrożny i nie zawiedź nigdy zaufania przełożonego. Nadużycie zaufania jest hańbą. Mów prawdę, gdyż kłamstwo jest tchórzostwem.

  7. Pamiętaj, że nosisz mundur. Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Bądź więc zawsze schludnie i czysto ubrany i nie zaniedbuj wyglądu zewnętrznego.

  8. Żyj skromnie, zachowasz przez to niezależność. Nie przyjmuj żadnych podarunków, gdyż to zobowiązuje. Jako policjant nie możesz mieć zobowiązań. Życie ponad stan jest hańbą i prowadzi do nieszczęścia. Pijaństwo zabierze Ci ludzką godność, staniesz się pośmiewiskiem rodaków i zasłużysz na pogardę dzieci.

  9. Pamiętaj, że Cię podsłuchują, więc nie mów publicznie o sprawach służbowych. Zachowaj umiar w mowie.

  10. Bądź w życiu i służbie sprawiedliwy.

  11. W wystąpieniach przeciwko wrogom Ojczyzny bądź bezwzględny, pamiętaj jednak, że dobry żołnierz gardzi okrucieństwem.

  12. Rozkazów przełożonych słuchaj bezwzględnie, bądź wzorem dla podwładnych, którzy Cię pilnie obserwują. Jeśli żądasz od innych, by byli dobrymi kolegami, pamiętaj sam o koleżeństwie.

  13. Miej pogardę dla pochlebców.

  14. Pamiętaj, że jesteś żołnierzem. Nie zaniedbuj ćwiczyć się w żołnierskiej sprawności i ucz się ciągle, pamiętając o tym, że obywatele widzą w Tobie człowieka, który musi wiedzieć wszystko.

 

Na zdjęciu: Generalny Inspektor Komendant Główny Policji Państwowej Józef Kordian Zamorski – wprowadził Przykazania Policjanta Policji Państwowej w 1938 roku. 

źródło: Wikipiedia

Składowe etosu

Czym jest wobec powyższych przykazań dzisiejszy etos i czy w ogóle jest? Aby się tego dowiedzieć musimy przełożyć z ichniejszego na nasze, a mówiąc zupełnie poważnie to przełożyć wszystko na nasze czasy.

Celowo pogrubiłem niektóre frazy w przykazaniach, bo do nich chcę się odnieść.

Honor – w służbie spotkałem niewielu honorowych ludzi, a przejawem tego jest przede wszystkim pewna lojalność wobec siebie wzajemnie, bo nic tak nie dzieli ludzi jak plotki i dezinformacja. Powiecie, błahostka. Oczywiście ale honorowy człowiek nie spojrzy kumplowi w oczy będąc świadomym, że chwile wcześniej obrabiał mu d*pę pijąc jego kawę w jego biurze, siedząc na jego fotelu przy jego biurku, a przy okazji oblewając tą że kawą jego dokumenty. Przejaskrawione ale jakże prawdziwe. Każdy F-usz może to dopasować do swoich potrzeb.

Dobry przełożony jak na lekarstwo

nie zawiedź nigdy zaufania przełożonego” – oczywiście przełożonych mamy jakich mamy ale trafiają się perełki. Mój pierwszy przełożony były funkcjonariusz SB, posiadający potężną wiedzę z zakresu pracy operacyjnej, która niejednokrotnie ratowała sytuację podbramkową to jeden z nielicznych przełożonych, których darzyłem prawdziwym szacunkiem. Kluczowe w tym wszystkim jest stwierdzenie, że zaufanie i szacunek się zdobywa, a nie nabywa, to raz. A dwa to, że na szacunek i zaufanie trzeba sobie zasłużyć. Obie kwestie są połączone ze sobą i na ich sukces wpływają takie czynniki jak: wiedza, doświadczenie, opanowanie, ciężka praca i autorytet, który jest wypadkową wszystkich wcześniejszych cech. Wspomniany wcześniej kierownik posiadał wiedzę, był doświadczony bowiem służbę pełnił już blisko 20 lat, opanowanie wynikało z nie robienia w pieluchę, kiedy sytuacja była naprawdę przegrana, a jego ciężka praca, ramię w ramię z nami pozwalała na jego wiarygodną ocenę w odczuciu nas podległych jemu. Clou tego wszystkiego był właśnie autorytet, który zbudował sobie, a przy tym był prawdziwym oficerem, a nie gwiazdkowiczem jak większość obecnych „oficerów”. Nie chodzi o robienie teraz komuś dobrze ale warto zauważyć, że takich przełożonych już prawie nie ma, to gatunek na wymarciu, zresztą ten też już „wymarł”, bo pomimo weryfikacji, którą przeszedł i dalej służył z narażeniem życia (dosłownie) wolnej Ojczyźnie, wtórna „weryfikacja” go skreśliła. Temat rzeka ale trzeba o tym wspomnieć.

Przeciwieństwem opisanego przełożonego jest wspomniany już gwiazdkowicz – nierzadko pociotek czy zwykły klakier. Przykład od razu rzuca mi się przed oczy kiedy to po wielkich zmianach personalnych w pewnym większym mieście, komendanci poszczególnych komisów pozamieniali się miejscami. Ci, którzy mieli naleciałości z systemu powszechnie uznanego za słusznie miniony polecieli na ryj, a na ich miejsce wsiedli nowi. To właśnie często (nie zawsze) klakierzy i pociotkowie. W sytuacji, którą chce opisać właśnie taki gość został kierownikiem, tzn. został przeniesiony na równorzędne stanowisko. Oczywiście elokwentny podkomisarz, po monopoliście edukacyjnym oficerów, czyli Szczytnie i rzucający co jakiś czas pewne żarty związane z pracą dochodzeniową, bo tego całość dotyczy. Z pozoru wydaje się obeznany w przepisach, rozgarnięty i pracowity ale z czasem wyszły kwiatki. Przy potężnym obłożeniu sprawami przyjął postawę jednopalcowego (tzn. wystawia palec wskazujący i pokazuje co kto ma robić), zamykał się w biurze w domyśle z hasłem nie przeszkadzać i tak sobie był na stołku. Wiedzy żadnej, jego figura z czasem była niżej niż młodego F-usza, których bardzo szanuję za wiarę w to, że ta służba im coś da oprócz…

Takich przełożonych nie chcemy, oni prowadzą tą łajbę na dno, a co najmniej nie tym torem. Kolejny typ to „sierśćkomisarze”, czyli awansujący z pominięciem korpusu. Jak to się odbywa fizycznie nie wiem ale przykładów mam kilka. Szkoda czasu na opisywanie, bo efekt jest jak ten opisany wyżej z podkomisarzem.

Dodam jedynie, że takiego przełożonego można zawieść tylko nie wykonując lub nie tak wykonując jego polecenia, które zwykle nie wnoszą zbyt wiele do faktycznych działań, a wydawane są w sytuacji kiedy komendant oczekuje jakiś informacji, a i wydawane są w obecności komendanta by widział ten sztywny kręgosłup dowodzenia w młodym oficerze.

To nie worek po ziemniakach tylko mundur

Pamiętaj, że nosisz mundur – wydaje się abstrakcyjne, że trzeba poruszać temat schludnego ubioru zwłaszcza jeśli chodzi o umundurowanego funkcjonariusza. Wszyscy wiemy, że sorty są jakie są i że zwykle ich brakuje lub trzeba kupować je za trzynastkę lub mundurówkę, która co do zasady jest przeznaczona na takie wydatki, a faktycznie wliczana jest do domowego budżetu jako ratunek, co oczywiście nie dziwi. Nie prowadziłem w tej materii badań ale strzelam, że jakieś 10% może 15% funkcjonariuszy faktycznie przeznacza mundurówkę na zakup wyposażenia czy munduru.

Każdy z nas zna fleję w mundurze, mam oczywiście na myśli funkcjonariusza lub -szkę (bo to jest też ciekawe zjawisko), który w poważaniu ma to jak wygląda. Wyblakły mundur ćwiczebny, cud jak nie ma wypalonych dziur po fajkach, często śmierdzący, bo nie prany od dłuższego czasu i do tego u…lone buty, którym podeszwa odchodzi. Ludzie, czy naprawdę tak trudno o to zadbać? Oczekujemy szacunku, a jeden z drugim swoim wizerunkiem nakreśla nasz image jako brudasów. Pamiętajcie, że zawsze te negatywne przypadki będą kreowały kształt wizerunku formacji.

Niedawno usłyszałem pewną historię o policjancie, który wychodząc ze służby zmieniał tylko górę od munduru, zostawiał czapkę i pas, a w spodniach zapirzał dorabiać jako mechanik.. Serio? Czy to ma tak wyglądać? Jak nas widzą tak nas piszą. Nie chcę wspominać o zaroście, bo nadeszły czasy wszechobecnego zarostu na twarzy, schludnego lub mniej ale nie wyobrażam sobie policjanta z uwaloną brodą w jakimś sosie czy innym żarciu. Nie chcę tego widzieć nawet…

Policjantki też obowiązuje pewien dres code

Panie Policjantki, służba determinuje pewne zachowania i wymaga pewnego określonego wizerunku. Wszystkie jesteście piękne co do zasady ale Wasze wymalowane paznokcie w kolorach odblasków na bluzach moro, czy sypiący się na mundur puder z Waszych pięknych buź albo uwalone kołnierze od podkładów to nie jest wizerunek Policjanta. Nikt nie oczekuje od Was rezygnacji z makijażu ale na litość Boską makijaż nie musi być formą odlewniczą. Na koniec tego tematu chciałbym zwrócić uwagę na długość paznokci. Miałem pewną koleżankę będąc na jednym z kursów w Pile, na którą nie było siły. Żaden z dowódców kompanii nie potrafił wymusić na koleżance skrócenia długości paznokci do przyzwoitej. Podczas pisania jednego z protokołów ćwiczebnych z oględzin pozorowanego miejsca zdarzenia rozległ się pisk owej, okazało się, że paznokieć się złamał. Nie muszę dodawać, że o mało nie wystąpiła z wnioskiem o odszkodowanie. Szczerze, z całym szacunkiem do Was drogie Panie, bo jesteście często niezastąpione ale szanujcie wizerunek formacji. Oglądając często w TV Panie Rzeczniki opowiadające bzdury, co wynika z nieprofesjonalnego języka jakim się posługują, nóż się w kieszeni otwiera kiedy Pani rzecznik wygląda jak diva, a nie rasowy funkcjonariusz. To też jest nasz wizerunek. Wstępując w szeregi Policji czy innej służby dzielicie się wizerunkiem i jesteście nim obdarowywani i obdarowywane.

źródło: internet

Rękojmia zachowania tajemnicy służbowej

Nie mów publicznie o sprawach służbowych” – szlag mnie kiedyś trafił, kiedy od zwykłego patusa dowiaduję się, że czekał na mnie, bo mu jakiś policjant z komendy powiedział, że się szykujemy na czynności w jego chacie. Możecie się tylko domyślać jaka była moja reakcja i oczywiście nie znalazłem tego co miało tam być. Cała sytuacja była kuriozalna, bo owy policjant wcale z pacjentem nie rozmawiał ale z własnym członkiem rodziny przy obiedzie, a ten poszedł na dzielnie i wychlapał. Nosz… ludzie, czy naprawdę tak ciężko jest trzymać dziób na kłódkę po wyjściu z komendy? Pewien policjant opowiadał mi sytuację, kiedy jego kumpel się rozwodził, a podczas rozprawy sądowej, w której był świadkiem, była żona policjanta wysypała kilka ostatnich akcji zrealizowanych i kilka planowanych. Serio? Tak ma wyglądać ta służba?

Każdy z nas dał rękojmię zachowania tajemnicy służbowej, macie dostęp do tajnych i ściśle tajnych informacji…

Rozkazów przełożonych słuchaj bezwzględnie, bądź wzorem dla podwładnych, którzy Cię pilnie obserwują. Jeśli żądasz od innych, by byli dobrymi kolegami, pamiętaj sam o koleżeństwie.” – Troszkę sparafrazuję ten fragment „bądź takim przełożonym jakiego chciałbyś mieć” mam z tyłu głowy wizję F-usza, który przychodzi na służbę zrobić coś pożytecznego, a nie odbębnić swoje i wypad.

Przełożony jest oceniany wielokrotniej niż podwładny, bo on też ma nad sobą przełożonych, a do tego podwładnych. Dla jednych i drugich powinien być wzorem jednak życie wszystko weryfikuje i finalnie dla jednych nie chce być zagrożeniem na stanowisku, a na drugich próbuje wymusić szacunek. Dno. Przykład idzie z góry ale pamiętaj młody funkcjonariuszu, że jeśli byłeś na dole to znasz smak tego chleba i służby, szanuj zatem swoich podwładnych, bo oni pracują na Ciebie, nie Ty na nich.

Hierarchia i awans

Nawiązując do koleżeństwa w służbie. Myślę, że wszystkim byłoby łatwiej gdyby pewne granice nadal istniały, bo bywając w różnych jednostkach często było dla mnie niezrozumiałe jak zwykły sierżant (nie ujmując nikomu) zwraca się do naczelnika w stopniu aspiranta sztabowego per ty. Coś tu jest nie halo. Wszyscy jesteśmy w stanie zrozumieć aspekt wspólnej pracy często wielogodzinnej ale wizerunek takiego przełożonego dla przyjezdnych jest marny. W wojsku, zwłaszcza na niskich szczeblach, podoba mi się ta hierarchia zależności służbowych, która u nas funkcjonuje jedynie w szkołach i ośrodkach szkolenia. Byłem świadkiem kiedy przez hol pewnej jednostki przed odprawą przechodzi komendant i tylko naczelnik oddał mu honory. Może i był dziadem lub czymś gorszym ale to nadal jest przełożony. Specyfika służby Policji w pewien sposób zaciera granicę między korpusami i jest w pewien sposób kreowana przez wzajemne relacje oraz o czym już wspominałem, przez nadzwyczajne awanse.

Myślę, że gdyby awans w stopniu czy grupie nie był nadawany z urzędu to ten szacunek byłby większy wzajemnie. Z drugiej strony ten awans musiałby być podparty faktyczną wiedzą i doświadczeniem, a nie samą wiedzą lub samym doświadczeniem. Ten cały schemat doprowadza nas do aspektu szkolnictwa w Policji. Co warto poruszyć w osobnym artykule. Dodam krótko, że szkoły podoficerskie i chorążych były bardzo dobrym rozwiązaniem ale przy monopolu szkoleniowym WSPolu i braku specjalizacji nie jest to możliwe.

Brakujące ogniowo

Etos to pewien styl bycia funkcjonariuszem, to pewien schemat i określone reguły. Rzadko spotyka się funkcjonariusza, który poza zrealizowaniem podstawowych potrzeb według piramidy Masłowa myśli o czymś więcej w kontekście pełnionej służby. Wynika to przede wszystkim z kuriozalnie niskiego wynagrodzenia oraz poczucia bycia traktowanym przedmiotowo w odniesieniu do całej formacji. Etos budowany jest przez wiele składowych, na które funkcjonariusze mają w części wpływ. Zaczyna się on od poszczególnych funkcjonariuszy, zespołów, komórek, wydziałów, jednostek, a kończy na szczycie hierarchicznej drabiny. 

Brakującym ogniwem w tym wszystkim wydają się być ludzie, których brakuje, a przez co służba jest trudniejsza, bardziej wymagająca i wyczerpująca. To wszystko prowadzi do wielu problemów często niezależnych od funkcjonariuszy. 

Słowem wyjaśnienia

Na koniec chciałbym wyjaśnić dlaczego VICEminsitra nazwałem pierwszym policjantem. Z całym szacunkiem do obecnego Komendanta Głównego Policji, Jego doświadczenia, wiedzy i kariery oraz osiągnięć ale bazując nie tylko na przekazach telewizyjnych to przez okres ostatnich trzech lat wyłania się obraz niespełnionego policjanta w osobie pana VICEministra Zielińskiego. Co do tego, że nie ma on kompetencji do zarządzania taką armią jaką są funkcjonariusze podlegli MSWiA to nie ma wątpliwości. Udowodnił to wielokrotnie. Bardzo słaby wizerunek Policji, który mimo ciężkich wysiłków zarówno Komendanta Głównego Policji jak i liniowych funkcjonariuszy ciężko będzie podnieść po wygłupach pana VICE. Głównym problemem pana Zielińskiego jest pewna tendencja do braku szacunku dla funkcjonariuszy oraz brak szczerości… Temat bardzo polityczny dlatego dalsze rozwijanie go nie ma sensu. Kończąc dodam, że żaden z ministrów MSW i MSWiA po 1989 roku nie podołał funkcji prawdziwego zwierzchnika.


  •  
    107
    Shares
  • 107
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Komentarze z Facebooka