Reklama
Leczenie syfa pudrem, czyli american dream in Polska

Leczenie syfa pudrem, czyli american dream in Polska

5 stycznia 2019 Wyłącz przez admin
Zrób coś dla nas i puść to dalej. Z góry wielkie dzięki!
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Kolejny temat rzeka w kontekście polsko-amerykańskich porównań. Pod ostatnim wpisie na Facebooku, jeden z komentujących napisał coś takiego:

Spokojnie…. U nas chcą zrobić zachód na wschodzie. Wprowadzają kamerki ale zapomnieli o przepisach 🙂 tasery, black hawki tylko reszta pachnie PRL em. Wszystko pod publiczkę zamiast się kierowacć potrzebami szarego policjanta.”

i kolejny coś takiego:

Jedyne co można porównać to wyposażenie i szkolenie. O reszcie decydują inne warunki. Jeżeli chodzi o resztę to jest mi po prostu wstyd. Wstyd mi gdy chłop przyjeżdża na interwencję i widzę że kaburę kupił sam, bo firmowa się rozleciała 300 lat temu, gdy widzę że lateksy też ma swoje. Wstyd mi gdy widzę że buty które nosi też kupił sam i też wstyd mi jak czytam inne komentarze i widzę że piszecie o papierze ksero, o tuszu do drukarek itp.. Wcale mnie nie dziwi że mało ludzi jest dumnych ze służby, bo z czego ma być dumny ? Że kupuje papier do drukarki bo musiałby kwity drukować na srajtaśmie ? Jeżeli “góra” i “beton” się nie zmieni, i nie będzie odpowiednich środków na wyposażenie i uposażenie to polską policje nie będzie można porównywać z amerykańską, tylko z policją z Ugandy… Niestety mimo najszczerszych starań i serca jaki oni wkładają w swoją służbę to i tak to będzie nic, jeżeli “góra” ma ich w dupie i tylko oczekuje wyników… „

No to jedziemy z tematem

Modernizacja służb mundurowych, miliony na Policję, więcej milionów na uposażenia, jeszcze więcej milionów na nowoczesny sprzęt, miliony na posterunki i komisariaty, i bilion milionów na nowe komendy – słyszymy to niemalże w każdym komunikacie medialnym, czy to w radiu czy telewizji, zwłaszcza jeśli to źródła rządowe (żeby nie było każdy rząd robił to samo ale używał innych synonimów). Kiedy ktoś podnosi głos, że tego i tak nie widać to pada szybka riposta „ale na to potrzeba czasu”. Zaiste…

Patrząc z boku na całą tą modernizację odnosimy wrażenie, że jest całkiem spoko, że inwestują w służby mundurowe ale kupy się to nie trzyma. Wprowadzamy gadżety (o których za chwilę) by było co najmniej ciekawiej i więcej powodów do kontroli ale zapominamy o dobrym prawodawstwie. Wszystko wydaje się opierać o jeden nurt, który poza zrywaniem nabrzeży (czyt. zrzucaniem ze stołków) trzęsie też ziemią (czyt. KGP i MSWiA), czyli akcja – reakcja.

To typowy zabieg PRowy stosowany przez wszelkiej maści „polityków”. W nagłówku brukowca czytamy przy porannej kawie, że „agresja Policji sięga apogeum, szary obywatel został pobity, bo przeszedł na czerwonym świetle i niemalże zmarł z powodu odniesionych obrażeń”. Ludzie lubią bruk, bo bruk to plotki i sensacje, a skoro oni to przeczytają to mając na uwadze, że obywatel to elektorat – wyborca (zwłaszcza w okresie przedwyborczym) to trzeba zadowolić elektorat. To trochę jak z walką w koloseum kiedy to wygrywa nie ten, który miał wygrać i Cezar musi decydować co z delikwentem zrobić. Przytoczony wyżej przykład jest celowo przerysowany ale pokazuje wszelkie manipulacje. Załóżmy, że jakaś sytuacja się wydarzyła i policjanci faktycznie musieli skręcić jegomościa i chłop się poobcierał w ferworze walki. Następnego dnia po zdarzeniu obudził się opuchnięty, rączka boli, oko jakby przykładał lunetę i w dodatku uśmiech niepełny bo przedziałek na fajka zrobił się taki jak na całą paczkę. Któryś z rodziców mamusia lub tatuś stwierdza, że tak być nie będzie jak mawiał klasyk i wio jadą na skargę na policjantów. Policjanci zrobili dokumentację zgodnie z literą, wszystko opisane, okazuje się, że jegomość został też nawiedzony przez doktora, który z uwagi na woń wydobywającą się z wszelkich otworów jegomościa nie widział konieczności hospitalizacji obywatela.

Bad story

Prosimy, prosimy PAŃSTWA, proszę opowiedzieć co się wydarzyło – mówi komendant. W tym czasie rodzice wraz z zainteresowanym wylewając rzewne łzy opowiadają jak to mało im syna nie ubili. Syn opowiedział swoją wersję, komendant spisał co miał spisać. Okazuje się, że Państwo są niezadowoleni z tytułu braku natychmiastowego linczu na policjantach i idą do brukowca, który to na pewno się zainteresuje sprawą.

Bach! Artykuł ze wspomnianym wyżej nagłówkiem zapiera dech w piersiach komendanta (owej) i po wymianie pampersa robi się wszystko by Policjanci okazali się winnymi. … Winnymi? No tak, bo łatwiej jest przeprosić i zwolnić niż ciągać się po sądach i udowadniać, że pięciu policjantów jest bardziej wiarygodnymi świadkami niż naćpany, pijany, zniszczony przez życie menel, który przechodząc na czerwonym świetle zaliczył wszelkie słupy od sygnalizacji świetlnej, a przy okazji o niemal nie został potrącony.

Z papierów wynika, że facet przechodził przez jezdnię jak opisano wyżej, po czym kiedy patrol zmotoryzowany OP w składzie pięciu doświadczonych ludzi przejeżdżał przez miejsce wędrówki jegomościa. Przy próbie wylegitymowania facet zachowywał się arogancko, a z jego otworów wydobywały się różne wydzieliny o wszelkich kolorach zbliżonych do szamba. Policjanci chcąc odstawić pacjenta na izbę poprosili o zajęcie miejsca siedzącego w radiowozie ale pan się nie zgodzi. Na próbę stanowczego wprowadzenia do karocy uderzył dwóch policjantów w twarz opluwając ich przy tym. Policjanci zareagowali natychmiastowo, gleba, dyby i do wozu, a na izbie już czekała karetka by się zająć obrażeniami pacjenta powstałymi przy badaniu twardości materiałów ulicznych słupów.

Materiał wywołał wielkie poruszenie w Komendzie Głównego i szykują się dymisje, bo bruk napisał, że policjanci chcieli zabić za przejście na czerwonym.

Znajduje się magik z ministerstwa, który się naoglądał Cops Video i stwierdził, że „kce” to mieć w Polsce i choćby skały srały będzie miał. Kupuje więc resort wespół z Głównym kamery dla policjantów, które gdyby mogły to mocowane byłby by na szelkach z możliwością rażenia prądem niegrzecznego policjanta.

Tak o to pojawiły się kamery w służbie Policji (nie mylić dla pomocy policjantom), dzięki tym kamerom policjant jest na świeczniku przez średnio 8-10h dziennie. Jest małe ale…

sRODO, wizerunek, brak prawa… i co teraz? Nie wiem wszystko dzieje się tak szybko, że niedługo Ustawa o Policji będzie miała 5 tomów wliczając w to wszelkie rozporządzenia i przepisy regulujące.

Dlaczego nikt nie pyta funkcjonariuszy o zdanie tylko uszczęśliwia się ich na siłę kagańcem w formie kamery i to w dodatku na „zamówienie” brukowca. A no dlatego, że są ludzie, którzy boją się o stołek, od ministra począwszy po kierownictwo najniższego szczebla.

Taki o to american dream tylko jakby wykonanie pozorowane.

Na syfa są antybiotyki, a nie puder

Niedofinansowanie służb to choroba dziedziczna wszystkich rządów. Każdy by chciał mieć miecz ala Szczerbiec ale mało kasy więc zadowolę się nożem do krojenia chleba, bo ma zęby. Aby uleczyć wszelkie bolączki Policji (jak i innych służb) potrzeba kasy i to nie małej. Myślę, że nawet sami policjanci by się zgodzili by najpierw od razu zapewniono im właściwe warunki służby począwszy od długopisów i kartek, drukarek po tabor i specjalistyczny sprzęt, a dopiero później uposażenia. Nic tak nie niszczy morale jak niepewność o przyszłość w każdym wymiarze. Idziesz na służbę i nie wiesz czy zostaniesz zastrzelony, bo ostatnie strzelanie miałeś rok temu i wiesz tylko jak nie zgubić broni, czy rozpieprzysz się na prostej drodze zdezelowanym radiowozem, a na koniec jeszcze zrobią ci zdjęcie, boś policjant. Pomijam niepewność finansową, bo to jest temat oczywisty.

Dla Policji skończył się czas zastrzyków gotówki, tu jest potrzebna szpryca i transfuzja najlepiej przez głowę, bo ryba psuje się od głowy (nie wiem jak psuje się zabiedzony pies).

Ja to widzę tak: jest bieda w Policji ale żeby nie było, że o służby to już nikt nie dba to piszemy program na x lat nie wpisując źródeł finansowania lub prognozujemy na przyszłość, a nuż się znajdzie kasa i krzyczymy co jakiś czas, że „kupily my auta” i „otwieramy posterunki, które oni zamknęli” to tak przy okazji polityki. No nie może tak być! Kasa musi być tu i teraz, jak nie od razu to systematycznie i dużo, bo okazuje się, że auta trzymają się na taśmę i trytytki jak modele do składania, komputery działają na słowo honoru, papier to element deficytowy, a długopis służbowy to mit. No znam takiego gościa, który oblał sobie żywicą służbowy długopis i oprawił na pamiątkę przy przejściu na emeryturę.

Co z tego, że otwierają się nowe/stare posterunki, Komisariaty i powiększane są komendy jak niedługo nie będzie komu tego nawet pilnować…

Po co nam drony, super nowoczesne „wędki” na grube ryby, jak my sieci na patusów nie mamy, bo ławicę panoszących się gierojów trzeba wyłapywać stadami i po kolei izolować. Dajcie narzędzia, a efekty przyjdą same, do tego społeczeństwo będzie nam wdzięczne. Zamiast być oprawcą staniemy się pomocą w codziennym życiu. Wilk syty i owca cała. Jak na razie Wilk nie dojada, a owca tak jakby jest wychudzona to i ją zjadać szkoda, bo niedługo sama padnie.

Chcemy być nowocześni jak amerykanie to finansujmy jak amerykanie to jest właśnie ten element, który w mniemaniu naszych władz pisany jest w cudzysłowie i z domysłem póki coś działa to po co przy tym grzebać.

Dobra koniec mazania się.

Szacunek

Szacunek należy się tym wszystkim funkcjonariuszom, którzy są w sile wieku, mają alternatywy i nadal widzą sens w tym co robią w Policji. Szacunek dla ich rodzin, które nigdy się nie dowiedzą z czym spotykają się ich bliscy na co dzień i jakie biorą ryzyko na swoje barki. To są fanatycy, już nie sympatycy, czy hobbyści, to są pieprzeni psychofanatycy, których pomaganie mimo wszystko jest życiowym celem do zrealizowania, a każda porażka w tej materii powoduje większe zaangażowanie.

A ty internetowy „szpecjalisto”, który radiowóz widziałeś na półce z zabawkami lub w W11 możesz tylko domyślać się co się dzieje kiedy śpisz i ilu profesjonalistów dba o to byś nie obudził się w pustym pokoju.

Póki linia jest jedna to widać w tym sens.


  •  
    1
    Share
  • 1
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Komentarze z Facebooka